sobota, 27 września 2014

Pozwól mi żyć mamo...

Od tygodnia nie śpię.
Zaostrzenie, znowu przyszło.
Choroba kolejny raz, robi co chce.
Zabiera mu oddech, nie pozwala odpocząć w nocy.
Nie daje spokojnie zjeść, wyprostować się.
Jego uporczywy kaszel, słychać w całym bloku.
Każdy wieczór wygląda tak samo.
Zamiast się położyć, siada i kaszle.
Wypluwa z siebie, ogromne ilości wydzieliny.
Jego koszulka jest mokra z wysiłku.
Gdy nareszcie wyczerpany zasypia na kilka godzin, ja czuwam.
Słucham jak i czy w ogóle oddycha.
Budzi się rano, półprzytomny.
Inhalacje, drenaż, garść leków.
Ubiera buty, dźwiga ciężki plecak.
- Możesz zostać, przecież wiesz - mówię.
- Dam radę, chcę iść, przecież wiesz - wychodzi.

Są momenty kiedy jest całkiem dobrze.
Gdy oprócz codziennych zabiegów, nic nie zakłóca mu spokoju.
Przychodzi jednak czas, taki jak ten.
Kiedy oboje wiemy, że zbliża się pobyt na oddziale.
Kiedy będę musiała go odwieźć.
Zostawić samego w szpitalnych murach, na długie tygodnie.

- Nawet nie wiesz, jak ja jestem ci wdzięczny- uniósł głowę znad książki.
- Co? Za co? - nie bardzo zrozumiałam.
- Mamo...Pamiętasz urodziny- niespodziankę?
Koncert, o którym tak marzyłem?
Gdy mogłem podać dłoń i pogadać z moim idolem?
Wiem, jak ciężko było ci to wszystko zorganizować. 
Wiesz co wtedy pomyślałem wieczorem?
Pomyślałem, że teraz mogę już umierać.
- Przestań! Nie mów tak! - prawie krzyknęłam.
-Tak było, mamo!
Zawsze mogłem żyć jak inni.
Jak moi zdrowi rówieśnicy.
Chodzić do szkoły, jeździć na koncerty, spotykać się z ludźmi.
Pozwalasz mi szaleć na rowerze, kopać piłkę, łazić po górach.
Co ty myślisz, że ja nie wiem?
Nie widzę, co ty w tym czasie przeżywasz?
Jak się boisz za każdym razem, gdy mi na coś pozwalasz?
Ile cię to nerwów, lęku i łez kosztuje?
Myślisz, że nie widziałem jak dławił cię strach, gdy złamałem rękę?
Wtedy, gdy składali mnie operacyjnie.
Bałaś się, że mogę się nie obudzić.
Jakie miałaś pretensje do siebie, po ostatnim ognisku z kumplami?
Wtedy, gdy skończyło się to moją wysoką gorączką.
Myślisz, że tego nie doceniam?
Powiedziałaś kiedyś, że wydawało ci się że tata umierał z uśmiechem.
Tak było!
Jemu babcia, też pozwalała żyć.
Tak jak ty mi.

- Nie sądziłam, że tak to odbierasz- usiadłam.
- Pamiętam takiego chłopaka w Rabce, na starym oddziale- usiadł obok.
Zaczepił mnie kiedyś.
Powiedział, że cholernie mi zazdrości.
Myślałem, że zgłupiał.
Zawsze miał wyniki lepsze od moich.
Dużo lepsze.
Gdybym miał taką spirometrie jak on, to mógłbym biegać
co rano z tobą, mamo!
Zapytałem więc, o co chodzi.
A on mi zadał kilka pytań.
Czy mam dziewczynę.
Odpowiedziałem, że tak.
Czy mam przyjaiół, z którymi się spotykam.
Odparłem, że codziennie robimy milion różnych, fajnych rzeczy.
Zapytał o szkołę.
Przytaknąłem, że choć moja siostra uważa to
za przejaw ciężkiej choroby psychicznej, uwielbiam do niej chodzić.
Dodałem, że mam pasję, gram na perkusji.
Zaliczam mnóstwo koncertów.
Jeżdżę z tobą w góry i nad morze, w inne ciekawe miejsca.
Czasem przez to ląduje tu, w klinice.
Czasem mnie ktoś, czymś zarazi.
Mimo to, nie zrezygnowałbym z tego, nigdy!
On milczał.
I po chwili powiedział, choć głos mu się łamał:
- A ja od kilku lat, mam swoje cztery ściany.
Bardzo rzadko ktoś przychodzi, bo strach przed bakteriami.
Nie rozumiem tego, bo i tak ląduje tu, w szpitalu.
Do okna nie podchodzę, zbyt bardzo razi mnie widok.
Bawiących się normalnie dzieciaków.
Nie mam nawet jednego przyjaciela.
Nigdy się nie zakochałem.
Teraz już wiesz, czego ci zazdroszczę?
Tego, że żyjesz.

Spojrzałam na niego, zaszkliły mu się oczy.
- On już się nie zakocha- patrzył gdzieś w dal.
Zmarł, pół roku później.
Pamiętasz jak po śmierci ojca, zapytałem czy nie spanikujesz?
Bardzo się tego bałem.
Tego, że zamkniesz mnie w domu.
Mimo lęku jaki w tobie wtedy widziałem, otworzyłaś mi drzwi.
Dziękuję ci za to, mamo.
Za każdy mój dzień, ci dziękuję.
Nawet jeśli, przyjdzie mi odejść niedługo.
Było warto!
Przeżyłem to życie tak, jak chciałem.

To prawda.
Za każdym razem, gdy stan jego zdrowia się pogarsza.
Za każdym razem, gdy gorączka nie pozwala mu się podnieść.
Gdy nocą, zabiera go karetka.
Gdy widzę, biegnących do jego sali spanikowanych lekarzy.
Gdy zrywam się w nocy i widzę, jego puste łóżko.
On jest wtedy w miejscu, z którego może już nie wrócić.
Za każdym razem, ogarnia mnie to samo uczucie.
Potworne wyrzuty sumienia.
Mogłam go bardziej chronić.
Nie puszczać na spotkania, zabronić koncertów.
Sprzedać perkusję, zamknąć drzwi.

Za każdym razem też, słyszę wtedy głosy z zaświatów.
Głosy ludzi, którym też ktoś kiedyś, pozwolił żyć...

I to im, oraz ich rodzicom dedykuję ten tekst.





28 komentarzy:

  1. Piękną masz duszę Anika.....Jesteś matką jaką każdy chciałby mieć, cudowne wręcz dzieci......Bogdan

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo piękna i wzruszająca rozmowa z Twoim synem . najważniejsze to pozwolić robić to co się kocha żeby nie zamykać się w czterech ścianach... żeby nie ważne jak bardzo straszna jest choroba.. ale żeby przeżyć najpiękniej życie ile tylko można ! Żeby niczego nie żałować i nie zamykać się do ludzi... bo jeśli tak się nie będzie postępować a inaczej .. głos w nas będzie mówił dlaczego ? Dlaczego nie pozwoliłam mu żyć jak chciał ? Odizolowałam go od wszystkiego żeby go chronić. a uczyniłam mu krzywdę nie pozwalając mu poznać tyle wspaniałych rzeczy jakie świat oferuje ? Jesteś wspaniała matką że pozwalasz swojemu synowi by cieszył się życiem.. każda chwilą spędzana z ukochaną !! Jesteś najlepsza matką na świecie !! I taka pozostań !! Romuald Tanatos Rutkowski

    OdpowiedzUsuń
  3. Klęknęłam, dosłownie....Skąd ty czerpiesz siły dziewczyno?
    Czytam twoje posty ba fb, widuję czasami- nie znam osobiście.
    Zawsze uśmiechnięta, życzliwa dla innych, pełna wigoru!
    Taki bagaż i taka osobowość!
    Podziwiam i trzymam za Was kciuki!
    Fajni z Was ludzie!
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniko, gdy łez już brak, dusza tylko krzykiem szlocha. Gdy nadziei brak, miłość buduje nowe jutro, a gdy już nic nie będzie wokół, Twoje słowa przylecą do mnie, na skrzydłach ptaków wolności. Wszem i wobec mówię (piszę): kocham Aniko twoją twórczość, osobowość i choć wieeele kilometrów jesteśmy od siebie, to i tak Twą bliskość odczuwam.
    Jak zawsze cuuudownie piszesz, o rzeczach dla Ciebie istotnych, istotnych dla rodziny. Chylę czoła przed kobietą o sercu wielkości Teksasu i mądrości godnej uczonych. Całuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie potrafisz opisać to co czujesz.....co czujemy my Mamy każdego dnia dokonując decyzji na pozór łatwych, ale jakże ważnych ...jaką wybrać drogę i jak nią podążać aby okazała się trafna .... nauczmy ich życ i pozwólmy im żyć...
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  6. miażdżysz prostotą i narracją życia...oczy mi się zaszkliły... godne.
    Od kilku dni budzę się rano i sama sobie zadaje pytanie, do czego prowadzi nas życie, co będzie za rok, dwa pięć.. potem.... nie wiem co będzie ale takie wyznania uświadamiają,że trzeba każdego dnia trzeba wyciskać 100% z życia.../karo

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym kiedyś moc kiedyś tak porozmawiać z moją córeczka ;(
    Dziękuję za ten tekst najserdeczniejsze dzięki. Jest przepiękny.
    Cudowna mama i wspaniały syn.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Zorka, uraziłam Cię? Jeśli tak, nie było to moim zamiarem..

      Usuń
    2. No co Ty! Te trzy kropki to znak, że przeczytałam i że nie mam słów, mogę tylko słuchać.
      Ważny, mądry, potrzebny tekst, który stawia do pionu.

      Usuń
  9. A my nie umiemy docenić tego co mamy,wieczne problemy dnia codziennego, kłótnie z synem o wszystko i o nic i po co to wszystko.?Doceńmy to co mamy i bierzmy przykład z tak cudownej matki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tekst po polsku - tez porusza:
    [1 zwrotka]
    Mam nadzieję, że kiedy skoczysz,
    Nie będziesz obawiał się upadku.
    Mam nadzieję, że kiedy wody się podniosą,
    Zbudujesz tamę.

    Mam nadzieję, że kiedy tłum krzyknie,
    Wykrzyczy twoje imię.
    Mam nadzieję, że kiedy wszyscy uciekną,
    Ty zostaniesz.

    Mam nadzieję, że się zakochasz,
    I że będzie to boleć.
    Że jedyne, co będziesz umiał,
    To dawać wszystko, co masz.

    Mam nadzieję, że nie będziesz cierpiał,
    Ale przyjmiesz ten ból.
    I mam nadzieję, że kiedy nadejdzie twój moment,
    Ty powiesz:

    [Refren]
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Wykorzystałem każdą sekundę,
    Którą otrzymałem od świata.
    Widziałem tyle miejsc,
    Zrobiłem tyle rzeczy,
    Tak, każdą złamaną kością
    Przyrzekam, że żyłem.

    [2 zwrotka]
    Mam nadzieję, że wykorzystałeś swoje dni,
    I miały one sens.
    I że kiedy to słońce zajdzie,
    Mam nadzieję, że podniesiesz swój puchar.

    Chciałbym móc doświadczyć,
    Całej twojej radości i twojego bólu.
    Ale zanim nadejdzie mój moment,
    Powiem:

    [Refren]
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Wykorzystałem każdą sekundę,
    Którą otrzymałem od świata.
    Widziałem tyle miejsc,
    Zrobiłem tyle rzeczy,
    Tak, każdą złamaną kością,
    Przyrzekam, że żyłem.

    Tak, każdą złamaną kością,
    Przyrzekam, że żyłem.
    Tak, każdą złamaną kością,
    Przyrzekam, że żyłem.

    [Refren]
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Zrobiłem, zrobiłem to wszystko.
    Wykorzystałem każdą sekundę,
    Którą otrzymałem od świata.
    Widziałem tyle miejsc,
    Zrobiłem tyle rzeczy,
    Tak, każdą złamaną kością,
    Przyrzekam, że żyłem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anika.. tyle myśli, tyle wzruszeń... i to coś co powoduje, że moje upadki stają się mniej bolesne, że chce się być lepszym człowiekiem. Całusy cudowna kobieto :)

    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  12. Brakuje mi słow...podziwiam Twoja odwage...nie wiem czy bym tak potrafila...siedze i rycze...:'(...ale sciskam i cieplutko pozdrawiam.. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  13. spłakałam się jak bóbr - PODZIWIAM - chciałabym być Mamą, która rozwija skrzydła dziecku - staram się taka być. Dziękuję za ten tekst bo znowu uwierzyłam, że można

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochani!
    Przede wszystkim dziękuję Wam za każdy komentarz, czy to tu, czy na Mądrych Rodzicach, dziękuję!
    Wiele mam pisało, pytało czy kiedyś będą tak potrafiły rozmawiać ze swoimi dziećmi...Mnie nauczył tego właśnie mój syn..Powiedział mi kiedyś - nie bój się tego mamo, mnie się nie bój, usiądź zapytaj, ja ci odpowiem bo sam bardzo potrzebuje o tym mówić, dzielić z kimś bliskim mój strach.Słuchajcie swoich pociech- one mają tylko Was! I pozwólcie im żyć, tak po prostu, bo nić piękniejszego nie możecie dla nich uczynić...Pozdrawiamy i ściskamy wszystkich mocno!

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniko, jesteś niesamowicie mądrą, kochającą i wyrozumiałą Osobą, Matką, Przyjaciółką. Twój wpis - kolejny z resztą - poruszył mnie do głębi. Cieszę się, że było mi dane poznać tak cudowną bloggerkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję<3 i również bardzo Ci kubicuję!

      Usuń
  16. Jesteś cudowną matką i masz cudownego syna. Dajesz mu żyć tak jak chce i liczysz się z jego uczuciami.Nic by nie dało niepozwalanie na to wszystko, przecież byłby nieszczęśliwy...
    Jesteś taka sama jak moja mama.Pamiętam, gdy chorowałam na nowotwór dawała mi siłę i wsparcie, szanowała to czego ja chcę...To jest najlepsze co można dać choremu dziecku, poczucie że żyje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz ile Twoje słowa dla mnie znaczą! Bardzo Ci dziękuję! Wszystkim Wam bardzo dziękuję, szczególnie teraz gdy nad nami znowu czarne chmury...

      Usuń
  17. Aniko, piękny dialog matki z bardzo dojrzałym emocjonalnie synem. Wciąż nie mogę przestać płakać :-(
    Mam 1,5 roczną zdrową córeczkę, ale doskonale Cię rozumiem... może dla tego, że to moje pierwsze dziecko, ale codziennie boję się, że coś może jej się stać i tak jak Ty, ja też wieczorami czuwam przy swojej księżniczce. Nie bronię jej niczego, bawimy się do szaleństwa i przeżywamy każdy dzień w pełni. Nikt przecież nie zna dnia ani godziny...
    Jesteś cudowną matką i masz wspaniałego syna!
    Pozdrawiam gorąco i trzymam za Was kciuki :-*
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  18. ...i choć wiem co czujesz ....wzruszyłam sie i za to ci dziekuję.. Mama Natali

    OdpowiedzUsuń
  19. Aniu ...będzie dobrze :):* wiem ,że jest ciężko ...ale to jeszcze nie jego czas... Ja czekam na Jonego 18:) hehe ciumki:* K.Z

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję Wam Obojgu za piękną lekcję Miłości
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowity facet. Wielu mogłoby nauczyć się od Niego lekcji pokory.
    Mamusiu, jesteś najbardziej niesamowitą Mamą jaką znam.
    Jesteście cudowną Rodziną <3

    Zakochana w Was Magda

    OdpowiedzUsuń
  22. Żal i łzy ściskają mi serce i gardło ...
    Takie słowa, taka rozmowa nastoletniego syna z mamą... Jakże ważna, dobra, mądra...
    Był okres, kiedy spotykałam Was częściej... Teraz nasz kontakt ogranicza się najczęściej do fb i do tego bloga...
    Cieszę się, że mam chociaż taką możliwość...
    Dużo się uczę...
    Wspaniała, mądra Mama i cudowny, mądry syn...
    To miłość Was trzyma i pozwala Wam żyć…
    I tak będzie! Wierzę w to mocno!!!

    OdpowiedzUsuń